Jak zrobić zimową oponę rowerową?

Jak zrobić oponę zimową do roweru?

Z roku na rok przybywa amatorów jazdy na rowerze zimą. Trendowi temu sprzyja zapewne szybko rozwijający się rynek zimowej odzieży na rower, dzięki czemu jazda w niskich temperaturach jest po prostu znacznie mniej uciążliwa. Dostępność właściwych ubiorów w coraz lepszych cenach rośnie, zwiększa się więc popyt na typowo zimowe wyposażenie roweru. Miłośnikom jazdy po śniegu prędzej czy później pojawi się pomysł zastosowania rowerowych opon zimowych. Rynek oferuje oczywiście gotowe rozwiązania, jak choćby opona Schwalbe Ice Spiker, której liczne metalowe kolce znacznie poprawiają przyczepność na wyjeżdżonych, oblodzonych odcinkach dróg. Są one jednak dość drogie – zimowa opona rowerowa kosztuje ok. 150 zł za sztukę, co motywuje rowerzystów do poszukiwania tańszych rozwiązań. Wzorem motocyklistów, cykliści podejmują się samodzielnego nabijania opon metalowymi kolcami. Zadanie jest proste, wymaga jedynie sporo cierpliwości i minimalnych zdolności manualnych. Zobaczmy, jak najprościej sprawić sobie rowerowe zimówki.

Opona nabita metalowymi kolcami ma zapewnić przyczepność na lodzie – a często właśnie lód kryje się pod cienką warstwą świeżego śniegu, przyczyniając się do bolesnych upadków. Ma także poprawić przyczepność na zakrętach, kiedy rower przechyla się – z tych względów kolce powinny pojawić się przede wszystkim w bocznych sekcjach bieżnika – grzbiet pozostawmy „seryjny”. Do produkcji opony zimowej potrzebujemy:

  • 2 opony, mogą być używane, najlepiej z wyraźnym bieżnikiem, drutowane – są wytrzymalsze
  • metalowe wkręty, w liczbie odpowiadającej wypustkom bieżnika na zewnętrznych sekcjach opon, długość od 3-5 mm, ważne, aby po wkręceniu w oponę wystawały z niej na ok. 2-3 mm
  • elektryczna wkrętarka – znacznie ułatwi zadanie, choć silne ręce poradzą sobie śrubokrętem
  • ostry szpikulec na nakłuwania bieżnika pod wkręty
  • stara dętka do osłonięcia główek wkrętów od wewnątrz + klej do gumy do przyklejenia dętki

Na pracę warto przeznaczyć całe zimowe popołudnie – jest dość żmudna, ale przynosi sporo satysfakcji. Procedura jest bardzo prosta – zaczynamy od przekłuwania wybranych wypustek bieżnika, w które później wkręcimy wkręty, od zewnątrz do wewnątrz, wyznaczając tym samym miejsce na umieszczenie wkręta. Następnie wkręcamy wkręt w zaznaczone miejsce. Jeżeli trafimy idealnie w klocek bieżnika wkręt powinien pewnie trzymać się w oponie – pamiętajmy, aby wystawał 2-3 mm ponad bieżnik opony – dłuższe wkręty będą się wyginać, łamać, nie poprawią przyczepności, a mogą nawet przyczynić się do rozerwania opony. Niektórzy stosują dodatkowo podkładki pod łepki wkrętów od wewnątrz, choć tu wiele zależy od ich wielkości – jeżeli są małe, faktycznie warto posilić się podkładką, aby wzmocnić całą konstrukcję. Jak wspomniałem, kolce warto wkręcać raczej w boczne części bieżnika, grzbiet pozostawmy goły – zapewnimy sobie komfortową i bezpieczną jazdę po nieośnieżonych ścieżkach, także asfaltowych.

Po wkręceniu kilkudziesięciu wkrętów na każdą z opon pozostaje podklejenie opony od wewnątrz kawałkami starej dętki rowerowej, aby ostre łby wkrętów nie uszkodziły dętki. Jedni podklejają każdy z łepków osobno, inni wykładają całe wnętrze opony jednym kawałkiem dętki – oba sposoby mają podobną skuteczność – wybór należy do Was! Kilka godzin i gotowe !

Skuteczność tego rozwiązania jest przedmiotem dyskusji rowerzystów od wielu, wielu lat. Przeważają pozytywne opinie – jeżeli przyłożymy się do pracy i starannie wkręcimy wkręty przyczepność powinna wyraźnie wzrosnąć, a cała konstrukcja posłuży nam spokojnie jeden zimowy sezon. Przeciwnicy pomysłu zwracają uwagę na możliwość odniesienia bolesnych obrażeń w razie wypadku – tu oczywiście wszystko zależy od naszego szczęścia/nieszczęścia 🙂 Nie często się przecież zdarza mocny, bezpośredni kontakt z oponą podczas upadku, a jeżeli już do niego dojdzie, to przecież zimą rowerzysta jest przeważnie potężnie ubrany, co minimalizuje ryzyko odniesienia obrażeń. Warto spróbować powyższego rozwiązania, zwłaszcza jeżeli dysponujecie akurat parą wolnych, trochę zużytych opon – koszt samych kołków to kilka złotych, reszta kosztów to tylko Wasza praca. Jeżeli się uda – satysfakcja będzie ogromna. Jeżeli okaże się, że to jednak nie Wasza bajka, pozostaje wybór gotowego produktu.

Jest jeszcze jeden popularny w internecie sposób na poprawę przyczepności opon rowerowych na śniegu. Zapewne widzieliście w sieci zdjęcia kół rowerowych „ozdobionych” kilkunastoma plastikowymi opaskami zaciskowymi, znanych także jako zipy lub trytrytki. Rozwiązanie proste, bardzo łatwe i szybkie w realizacji i tanie, ale wg. naszych badań – nieskuteczne. Teoretycznie pomysł jest dobry – poprzecznie umieszczone opaski powinny sprawić, że koło lepiej wgryza się w śnieg. Podpytaliśmy kilka osób, które próbowały tego rozwiązania i donoszą one, że opaski szybko pękają, a kiedy jeszcze są na kole, nie poprawiają wyraźnie przyczepności…. tego sposobu raczej nie polecamy….

Chętnie zobaczymy efekty Waszych prac, a także odpowiemy na pytania – zapraszamy na nasz profil na Facebook!