Rower na zimę - zimówka - BikeStory.pl

Rower na zimę – zimówka

Czas leci nieubłaganie, za kilka tygodni cała Polska może być już przykryta śniegiem, a temperatury rzadko kiedy wychylać się będą ponad 0 stopni. Nadejście takich warunków pogodowych dla wielu rowerzystów oznacza koniec sezonu – aby pozostać w ruchu wybierają basen lub siłownię. Ale co roku przybywa tych, którzy nie uznają pojęcia „sezon rowerowy”. Dla nich zawsze jest pogoda na rower, trzeba się tylko dobrze do niej dostosować. Sam kiedyś należałem do takich osób. Z czasem trochę mi przeszło, obecnie poruszam się na rowerze tylko w cieplejszych miesiącach, zimę spędzam na zajęciach na rowerach stacjonarnych, ale nie za często – daję organizmowi odpocząć i chcę trochę zatęsknić za rowerem. Porzucenie jazdy zimą przyszło mi łatwiej po tym, jak po zimie 2008 roku, która była wyjątkowo śnieżna i mroźna, niemal zniszczyłem swój świetny rower górski, dobrze wyposażony góral na XT i widelcu Rock Shox Reba. Wszechobecna sól i błoto całkowicie unieruchomiły widelec, na jego goleniach powstały widoczne wżery, a napęd pokrył się rdzawym nalotem i ledwo działał. Dlatego obecnie coraz więcej zimowych rowerzystów szykuje na tą porę roku osobny rower – tani, prosty w budowie. Nie ma sensu ryzykować poważnego zniszczenia dobrego, letniego roweru dla tych kilkuset kilometrów zimą. Warto więc przeszukać prywatne zbiory części, przejrzeć aukcje internetowe, popytać znajomych i odwiedzić ulubiony serwis rowerowy w poszukiwaniu prostych, ale sprawnych części, dzięki którym powstanie rower zdolny oprzeć się zimie i jej niszczącemu wpływowi na wszelkie ruchome elementy roweru. Zapraszam na mały przewodnik, w którym podpowiem, jak wyglądać powinien rower do jazdy zimą, znany w kręgach jako zimówka .

 

fot. jpbike.bikestats.pl

Rama

Rower zimowy powinien prosty. Dlatego warto zastosować ramę ze stali, która jest odporna na niszczące działanie soli i dobrze tłumi drgania podczas jazdy po nierównym terenie. Da radę także aluminium, ważne, aby był to dość tani, nie cieniowany wielokrotnie produkt – ma być przede wszystkim solidnie. Ważna jest oczywiście odpowiednia geometria, chociaż tu nie musicie być aż tak dokładni jak w przypadku głównego roweru – ważne, aby siedziało się w miarę komfortowo i żebyście byli w stanie w pełni kontrolować rower.

Widelec

Najlepiej sztywny – stalowy zachowa się najlepiej, amortyzując część nierówności. Wszelkie amortyzatory na niewiele się zdarzą, a zapewne ulegną szybkiemu uszkodzeniu. Dodatkowo kilkanaście tygodni zimowej jazdy na sztywnym widelcu może pozytywnie wpłynąć na Waszą technikę jazdy – wiosenny powrót do właściwego roweru będzie podwójnie przyjemny.

Napęd

Zima to dobry czas na użycie zachomikowanych tu i ówdzie elementów napędu, które zostały nam po okresowych wymianach części latem. Łańcuchy i kasety rzadko kiedy nie nadają się już do niczego – wymieniamy je przeważnie we wcześniejszym stadium zużycia, teraz więc mogą się jeszcze przydać. Napęd nie musi mieć 27 czy 30 przełożeń – wystarczy kilka sprawnych, wszak zimą jeździmy głównie dla podtrzymania kontaktu z rowerem. Oczywiście zimą nie unikniemy problemu z zapychającymi się brudem pancerzami przerzutkowymi – warto je więc dobrze nasmarować wewnątrz, a co jakiś czas wymienić – koszty niewielkie, a efekty widoczne gołym okiem. Zimowy napęd warto solidnie oliwić typowo zimowymi smarami – są znacznie gęstsze od letnich, dłużej utrzymują się na rowerze. Nie brakuje zapaleńców używających do tego celu np. smaru do pił łańcuchowych 🙂

Hamulce

Tu także najważniejsza jest prostota. Większość używa sprawdzonych V-brake, które oczywiście trzeba regularnie czyścić, aby pracowały płynnie. Niestety, zwłaszcza zimą, mają one zgubny wpływ na obręcze, które ścierają z podwójną siłą. Podobnie zachowają się stare cantilevery – także nie oszczędzą obręczy, ale większy klocek, i bardziej otwarta, mniej podatna na zapychanie budowa hamulca kusi wielu rowerzystów. Do rozważenia jest zastosowanie tanich hamulców tarczowych mechanicznych – oszczędzimy obręcze, a rower będzie w miarę nieźle hamował. Problemem mogą być widelec i rama – stare modele często nie posiadają opcji użycia tarczówek – wówczas skazani jesteśmy na v-brake lub cantilever – najważniejsze, że jest tanio i w miarę skutecznie.

Hamulce Cantilever

Koła

Najlepiej, aby obręcze były grube, lekki stożek nie zaszkodzi. Nie chodzi przecież o niską masę, ale o wielką wytrzymałość – zimą drogi usłane są setkami nowych dziur, nasze koła będą więc ciągle poddawane ciężkim próbom uderzeniowym. Jak największa ilość szprych bardziej je wzmocni. Co do rozmiaru to będzie to zapewne stare sprawdzone 26 cali – wybór jest największy, poza tym stare ramy obsługują przeważnie właśnie taki rozmiar. Bez problemu znajdziemy też tanie opony – powinny być dość szerokie, aby zapewnić jak największą przyczepność. Nie ma sensu wydawanie kasy na opony zwijane – dobra drutówka załatwi temat. Ważne, aby bieżnik był wyraźny, ale jego klocki nie były ciasno ustawione – opona nie może szybko zapychać się błotem – luźny bieżnik sprzyja szybkiemu oczyszczaniu się opony ze wszystkiego, co zimą lubi się do niej lepić.

 

Obowiązkowym dodatkiem są błotniki – jak najszersze, obejmujące jak największą część koła. Przyjmowanie słono-lodowej papy na twarz nie należy do przyjemnych, jest także niszczycielskie np. dla naszych okularów. Równie ważne jest porządne oświetlenie – zimą poruszamy się przeważnie po ciemku – warto podwoić oświetlenie – lampki w mokrym i zimnym otoczeniu lubią nagle odmawiać współpracy – druga lampka w zapasie uratuje nam nie raz życie. Zimą popularne jest korzystanie z czołówek – lampek noszonych na głowie. Lampka z kierownicy oświetla drogę, lampka na głowie doświetla otoczenie, które widzimy rozglądając się – bezpieczeństwo przede wszystkim.

Wielu rowerzystów rezygnuje na zimę z pedałów SPD – zwykłe platformy są przede wszystkim tańsze, łatwiej też znaleźć ciepłe obuwie, które pozwoli przetrwać mrozy. Sam pedał SPD jak i podeszwa buta rowerowego lubi zapychać się błotem i śniegiem, co skutecznie utrudnia korzystanie z tego systemu. Wybór należy do Was….

Rower zbudowany wg. tych wytycznych będzie przede wszystkim tani. Ma także być w miarę bezawaryjny, a jeżeli już coś się stanie – tani w naprawie. W najgorszym wypadku, kiedy ulegnie poważniejszemu uszkodzeniu, rozstanie z nim nie będzie bardzo bolesne – nie kosztował dużo, a czas, jaki dzieli nas od kolejnej zimy pozwoli spokojnie uzbierać większość elementów potrzebnych do zbudowania kolejnej „zimówki”. Ja mimo wszystko życzę sobie i Wam łagodnej zimy 🙂