Jak radzić sobie z upałem na rowerze? - BikeStory.pl

Jak radzić sobie z upałem na rowerze?

Nareszcie jest – długo oczekiwane, przez większość uwielbiane – lato! Najcieplejsza pora roku zdecydowanie sprzyja miłośnikom dwóch kółek. Długie dni, krótkie, ciepłe noce pozwalają nabijać setki kilometrów. Zdarzają się jednak takie dni, kiedy słupek rtęci w termometrze osiąga naprawdę wysoki pułap. Temperatury przekraczające 35 stopni w cieniu zdarzają się rokrocznie. Wielu rowerzystów nie poddaje się i dzielnie walczy z nieludzkimi warunkami. Dziś podpowiemy, jak przygotować się do takiej wycieczki i dojechać do jej celu w stanie możliwie niepogorszonym 🙂

Nawodnienie

Rzeczą absolutnie najważniejszą jest właściwe nawodnienie organizmu. Jeżeli planujemy upalną wycieczkę z wyprzedzeniem, faszerujmy się wodą już poprzedzającego dnia. Ograniczeń nie ma – w ekstremalnie wysokich temperaturach wypocimy każdą ilość wody, pozbywając się przy okazji zbędnych toksyn z organizmu. Dobrze nawodniony organizm będzie wydajniej służył nam w dniu wycieczki.

Przyjmowanie płynów musi być kontynuowane w dniu jazdy. Pijmy raczej czystą wodę – wszelkie słodzone i gazowane napoje zdecydowanie obniżą naszą formę, zwiększając w dodatku potliwość i wzmagając pragnienie.

Podczas jazdy należy uzupełniać płyny wg. potrzeb, jednakże nie rzadziej i nie mniej niż 0,5 litra na pół godziny jazdy. Nie dopuszczajmy do sytuacji, kiedy organizm domaga się płynów – wyprzedzajmy potrzebę, pijmy niejako na zapas, dzięki czemu unikniemy nagłego spadku wydajności spowodowanego pragnieniem.

Jeżeli mamy w planie pokonanie znacznej ilości kilometrów, możemy co jakiś czas napić się napoju izotonicznego (nie mylić z energetycznym!), w celu uzupełnienia poziomu minerałów i elektrolitów w organizmie, ale absolutną podstawę musi stanowić woda.

Przewożenie napojów

Jeden bidon to zdecydowanie za mało. W upalne dni dobrze mieć co najmniej 2 bidony, i to te o większej pojemności – 700 ml. Można pokusić się o użycie bidonów termicznych, działających jak termos – dłużej utrzymują temperaturę (w naszym przypadku niską) płynów znajdujących się wewnątrz. To jednak spory wydatek – ponad 100 zł sztuka, także nie jest dość często spotykany wśród amatorów.  Ratunkiem może być też specjalny koszyk przeznaczony do przewożenia butelki 1,5 litra. Oczywiście służyć będzie na postojach, jako uzupełnienie bidonu – raczej nie polecamy odkręcania zakrętki w butelce podczas jazdy 🙂

big_foto_add-52186

Na bidonach przewożonych standardowo w koszykach przykręconych do ramy nasze możliwości transportowe się nie kończą!

Możliwe jest przewożenie bidonów w koszyku zamontowanym na prętach siodła, czego przykładem jest Bontrager RL Rear Cage Holder. Bidony umieszczone są za rowerzystą, dzięki czemu są łatwo dostępne, a przy okazji nie zwiększają oporów powietrza.

Jednym z popularniejszych sposób przewożenia większej ilości płynów jest używanie plecaków z tzw. bukłakami, czyli gumowymi pojemnikami na wodę, z których wyprowadzono rurkę, umożliwiającą picie podczas jazdy. W zależności od modelu w bukłaku zmieścimy od 1,5 do 3 litrów płynu. Rozwiązanie ciekawe – poza bukłakiem, w plecaku zmieścimy także wiele innych, potrzebnych podczas wycieczki rzeczy. Minus – pełny plecak z pełnym bukłakiem sporo ważą – nawadnianie zacznijmy więc od opróżnienia właśnie bukłaka. Przy wysokich temperaturach warto także zwrócić uwagę na konstrukcję pleców plecaka – modele z wyższej półki uszyte są w sposób gwarantujący nie przyleganie plecaka do pleców, dzięki czemu są one bardzo dobrze wentylowane.

Za podstawowy plecak, do którego bukłak dokupujemy osobno, służyć może np. Kellys Hunter, w którym zmieścimy bukłak o pojemności 3 l.

Produktem bardziej zaawansowanym, w którym jazda będzie znacznie przyjemniejsza, głównie z powodu wentylacji pleców, jest na przykład plecak Deuter Futura 22, który, poza sporą ilością bagażu, pomieści także bukłak – dostępny jako wyposażenie dodatkowe.

Produktem ze średniej półki cenowej, który użytkuje się dość komfortowo, bez konieczności dokupywania bukłaka (jest w zestawie) jest FOX  Pro Low Hydration Pro Pack  – pomieści podstawowe wyposażenie rowerzysty i 2 litry płynów.

Biorąc pod uwagę wszelkie dostępne sposoby transportowania płynów na rowerze, jednorazowo jesteśmy w stanie zabrać ponad 7 litrów płynu 🙂 Prosta kalkulacja – 2x butelka 1,5 litra na ramie, 2 bidony po 700 ml podczepione w koszykach z tyłu siodła, plus 3 litry w plecaku. Oczywiście w większości przypadków nie ma potrzeby targania aż tak wielkich ilości, chyba, że planujemy jechać cały dzień przez pustynię. W obszarach zurbanizowanych nie trudno znaleźć stację benzynową ze sklepem, a w górach często ratują nas lokalne strumyki z czystą, zdatną do picia wodą. Ale warto pamiętać o tych wszystkich sposobach, tak na wszelki wypadek 🙂

Schładzanie organizmu

Poza właściwym nawadnianiem warto pamiętać o odpowiednim schładzaniu organizmu. Najważniejsza w tym przypadku jest głowa – jeżeli jeździcie w kaskach, zadbajcie o to, aby były to modele bardzo dobrze wentylowane, z jak największą ilością otworów wentylacyjnych. Ich ilość powinna być bliska 20 – ma to pozytywny wpływ na przewiewność, a także na niską masę kasku, co podczas długiej jazdy w upale również ma istotne znaczenie!

Dobrym przykładem będzie tu kask Bontrager Circuit – wyposażony w 21 otworów!

W chłodzeniu głowy pomaga także najprostszy z możliwych zabiegów – polewanie głowy wodą z bidonu. Jeżeli wieziemy więcej niż jeden bidon, warto w jednym mieć czystą wodę na takie właśnie okazje. Nic tak nie poprawia samopoczucia jak zmoczenie przegrzanej głowy w trakcie jazdy 🙂

Kluczową sprawę ma także odpowiedni ubiór.

Mam nadzieję, że oczywistym dla większości z Was jest konieczność jazdy w specjalnych rowerowych ubraniach, wykonanych z oddychających tkanin, które bardzo skutecznie odprowadzają wchłonięty pot na zewnątrz, dzięki czemu są praktycznie cały czas suche (no, umówmy się, prawie suche 🙂 )

Jazda w odzieży bawełnianej mija się z celem – materiał ten nasiąka potem jak gąbka, przyklejając się do ciała, powodując mocne uczucie dyskomfortu.

Wybór odzieży rowerowej jest na rynku ogromny, a przedział cenowy spory – każdy znajdzie coś dla siebie.

Koszulka rowerowa + spodenki rowerowe porządnej jakości to wydatek rzędu 200 zł, nie jest to więc majątek, a korzyści ogromne.

Przy naprawdę wysokich temperaturach dobrym pomysłem jest jazda z koszulce bez rękawków – chłodzący wpływ powietrza jest wówczas dużo bardziej odczuwalny podczas jazdy. Pamiętać jednakże należy o zabezpieczeniu barków i ramion przed poparzeniem słonecznym, np. za pomocą kremu do opalania z mocnym filtrem. Długotrwała jazda w słońcu bez takiego zabezpieczenia może skończyć się bolesnymi poparzeniami. Krem warto właściwie zastosować na wszystkie odsłonięte części ciała – podczas jazdy nie odczuwamy wyraźnie przypiekającego nas słońca – dopiero wieczorem zauważamy, jak bardzo jesteśmy opaleni.

Nie przesadzajmy też z długością skarpetek – odsłonięta kostka chłodzona owiewającym nas powietrzem bardzo skutecznie poprawia ogólne samopoczucie 🙂

(fot. jxpphotography.com)

Na koniec kilka porad, którymi mogę podzielić się na podstawie własnych doświadczeń.

Warto robić częste postoje, nawet wówczas, gdy teoretycznie nie odczuwamy takiej potrzeby. Odpoczywajmy w cieniu – kilka minut przerwy od słońca nie zepsuje nam opalenizny, a znacząco pomoże w regeneracji.

Często przed dłuższą wycieczką umieszczam bidony w wodą w zamrażalniku – pamiętać należy, aby nie nalewać wówczas wody pod korek – zamarzająca woda zwiększa swoją objętość, co mogłoby rozerwać bidon. Lodowe bidony z każdym kilometrem stają się płynniejsze, zachowując niską temperaturę płynu. Proste, ale bardzo skuteczne!

Wszystkim bez wyjątku polecam nasmarowanie miejsc narażonych na otarcia, głównie pachwin, porządnym, tłustym kremem. Bardzo dobrze sprawdzi się też talk, którego małe opakowanie warto mieć przy sobie. Pomoże to zniwelować bolesne skutki wielogodzinnego pedałowania w gorącym środowisku.

Dobre okulary przeciwsłoneczne, wyposażone w mocne filtry UV, to, mam nadzieję, Wasze podstawowe wyposażenie, i nie trzeba przypominać o ich używaniu.

Nie należy zapominać o regularnym jedzeniu, nie bacząc na fakt, że uczucie głodu może pojawiać się rzadziej niż podczas wycieczek w bardziej ludzkich temperaturach. Jedzmy często, ale mało, raczej lekkie produkty – dobre będą batoniki zbożowe, raczej bez czekolady, wafle z nadzieniem, banany, suszone owoce, oraz oczywiście lody! Tych nie odmawiajcie sobie niemal na każdym dłuższym postoju – Wasz organizm będzie Wam wdzięczny za taką dawkę chłodu i węglowodanów w jednym 🙂

Do zobaczenia na trasie!