Pedały – platformowe czy zatrzaskowe?

Pedały, choc na pierwszy rzut oka na to nie wyglądają, stanowią niezwykle ważny element wyposażenia roweru. To jedno z niewielu (poza kierownicą i siodełkiem) miejsc, w których nasze ciało styka się z rowerem – miejsce, dodam, najważniejsze. Warto bliżej poznac ten element, poznając wady i zalety różnych, oferowanych na rynku, rozwiązań.

 

Większośc rowerzystów zna i używa pedałów dołączonych wszystkich rowerów z niższej i średniej półki, bez względu na charakter roweru. Są to zwykłe pedały platformowe, umożliwiające jazdę w codziennych butach, japonkach, sandałach i wielu innych rodzajach obuwia. Nie wymagają specjalnych nakładek, połączeń z butem itd. W rowerach tańszych spotkamy platformy z wykonane z plastiku (sama oś jest oczywiście metalowa):

Dla większości rowerzystów są one wystarczające. Stanowią dobre podparcie dla buta, są przeważnie wyposażone w małe kolce, ograniczające przesuwanie się buta po powierzchni pedałów. Dodatkowy odblask zwiększa nasze bezpieczeństwo.

Mają też oczywiście wady – szybko ulegają zniszczeniu, zwłaszcza, jeżeli rower często kładziemy na boku, lub mamy tendencję do wywrotek – wówczas pedały szybko się połamią i przestaną spełniac swoją ważną funkcję. To raczej propozycja dla osób jeżdżących spokojnie i niezbyt często. Na pocieszenie – „plastiki” nie są drogie – parę nabędziemy już za ok. 20 zł.

Opcja druga to platformy metalowe:

Są zdecydowanie mocniejsze od plastikowych, zapewniają też lepszą przyczepnośc. Są oczywiście droższe – para kosztuje ok. 50 zł wzwyż, ale jeżeli faktycznie jeździmy dużo, warto zainwestowac i miec spokój na dłużej.

Często widuje się także rowerzystów, którzy swoje rowery wyposażają w znacznie większe pedały platformowe, znane z rowerów typu BMX, przeznaczonych do różnego rodzaju akrobacji:

 

Znacznie większa powierzchnia ma wpływ na lepsze „czucie” roweru. Noga nie ślizga się na pedale, a stopa nie wygina się nienaturalnie. Uroku tego rodzaju pedałom dodaje ogromna ilośc dostępnych wzorów i kolorów – możemy je dzięki temu ładnie wkomponowac w kolorystykę naszego roweru. Wady? Wyższa cena – od 60 zł za pedały na łożyskach kulkowych, po 160 zł za łożyska maszynowe, znacznie trwalsze i przyjemniejsze w eksploatacji.

 

Wszystkie powyżej wymienione rodzaje pedałów nie wiążą nas trwale z rowerem – jedynie opieramy na nich stopę, w każdej chwili możemy po prostu zdjąc nogi z pedałów i przestac pedałowac.

Kolejny etap na drodze ewolucji w sztuce pedałowania to wszelkiego rodzaju rozwiązania, mające na celu w sposób bardziej trwały połączyc człowieka z rowerem. Przytwierdzenie stóp do pedałów niesie za sobą szereg korzyści. Po pierwsze, eliminujemy zsuwanie się stopy z pedałów, co znacznie ułatwia jazdę w terenie – nie dochodzi do osunięcia się z roweru w wyniku wstrząsu. Drugą zaletą jest lepszy transfer siły z nogi na pedał – eliminujemy jałowy ruch, kiedy to pedał po wykonaniu połowy obrotu z góry na dół zaczyna wracac, a napęd przekazywany jest przez drugą nogę, wciskającą przeciwległy pedał. Dzięki przypięciu się do pedałów możemy także pedał „ciągnąc” do góry, a nie tylko pchac, dzięki czemu znacznie mocniej pedałujemy i zwiększa się prędkośc roweru. Korzyścią z przypięcia jest też utrzymywanie całej nogi w stałym, zdrowym (oczywiście przy założeniu,  że mamy dobrze ustawione bloki!) położeniu, co przekłada się na zdrowsze stawy i lepszą postawę całego ciała.

Przypięcie się do pedałów ma też swoje wady, wynikają one głównie z niedostatecznej techniki jazdy. Zdarzyc się mogą upadki, kiedy to w nagłej sytuacji nie zdążymy wypiąc się z zatrzasków. Minusem jest też koniecznośc noszenia specjalnych butów, o których za chwilę.

Podstawowym sposobem, znanym od kilkudziesięciu lat, są tzw. noski.

Rozwiązanie to pozwala jeździc w zwykłych butach, aczkolwiek należy się liczyc z przyspieszonym wytarciem się ich czubków. Mamy także wybór – możemy oprzec stopę na stronie bez pasków i jechac jak na zwykłych platformach.

Przypięci paskami, mamy jednak utrudnione wypięcie, czasem może się wiec zdarzyc, że zamiast podeprzec się nogą o ziemie, położymy się grzecznie na boku, z bolącym łokciem, biodrem i pewnie czymś jeszcze :)

Rozwiązaniem tego problemu jest patent zwany potocznie SPD, czyli pedały zatrzaskowe!

SPD to skrót nazwy Shimano Pedalling Dynamics, czyli mechanizmu opracowanego przez tego rowerowego potentata. Potocznie określa się tak wszystkie systemy – mówimy więc, że jeździmy w „espedach”, mamy pedały SPD itd.

Shimanowski system jest oczywiście najpopularniejszy, jest niemal standardem. Ogromną zaletą tego systemu jest latwośc wpięcia i wypięcia – aby oswobodzic się z pedałów wystarczy odchylic stopę lekko ku zewnętrznej stronie i pyk… mamy stopy wolne. Oczywiście samą siłę wpięcia można regulowac poprzez śruby regulacyjne – na początku radzę nie skręcac ich zbyt mocno, aby można było się łatwo ratowac w podbramkowej sytuacji. Wraz z nabywaniem doświadczenia śrubki należy dokręcac, aby finalnie tworzyc z rowerem jednośc.

Oczywiście w przypadku poważnego upadku noga i tak się wypnie. Wystarczy mocno szarpnąc pionowo w górę, a oswobodzimy się nawet z najciaśniej zestrojonych pedałów.

Niezwykle ważne jest także właściwe ustawienie bloków względem linii buta. W ten sposób ustalamy pozycję naszych stóp względem pedałów, co ma istotny wpływ na skutecznośc pedałowania, ale przede wszystkim na zdrowie naszych stawów. Warto poszukac na ten temat dokładnych informacji w internecie. Nie wykluczone, że będzie to tematem jednego z kolejnych wpisów.

Osobne rozwiązanie stworzono dla rowerów górskich i osobne dla szosowych. Obie wersje różnią się wielkością samego pedała – w szosówkach chodzi o większy punkt podparcia, gwarantujący lepszy transfer siły:

Pedały do rowerów górskich:

Pedały do rowerów szosowych:

Aby korzystac z SPD należy zaopatrzyc się w specjalne buty, do podeszwy których przykręcamy tzw. bloki, umożliwiające wpięcie się w pedał:

W tym przypadku także mamy różnicę pomiędzy góralem i szosówką – inny szosowy blok powoduje koniecznośc stosowania innych butów. Buty powyżej to buty MTB, wyposażone w podeszwą z agresywnym bieżnikiem umożliwiającym chodzenie w trudnym terenie (np. gdy musimy podbiec z rowerem pod górę). Buty szosowe nie posiadają bieżnika (u kolarzy szosowych nie przewidziano spacerów), a sam blok, znacznie większy niż w MTB, to jedyny element wystający z podeszwy buta:

Obuwie tego rodzaju to raczej spory wydatek – ceny zaczynają się od 150 zł za miękkie buty o przeznaczeniu turystycznym, poprzez 300-600 za sportowe, sztywne buty dla ambitnych amatorów, po ceny sięgające 2000 zł za buty na podeszwach karbonowych dla zawodowców.

Za pedały zapłacimy od 100 zł wzwyż. Bloki są zawsze dołączone do pedałów.

Na rozsądny zestaw wydamy ok 400 – 500 zł, ale myślę, że warto. Jeżeli ktoś traktuje jazdę rowerem jak sport, a nie tylko sposób przemieszczania się, stosowanie SPD na pewno przyniesie wymierne rezultaty w postaci poprawy osiągów.

 

Oczywiście system Shimano doczekał się wielu naśladowców. Sporo firm produkuje pedały i bloki zgodne z systemem SPD, gdzie prym wiedzie np. firma Exustar (http://www.exustar.com/). Producentów butów jest znacznie więcej, produkuje je oczywiście Shimano i wszystkie szanujące się marki rowerowe świata (Specialized, Scott).

Konkurencja!

Najbardziej znanym konkurentem dla systemu SPD jest patent amerykańskiej firmy Crank Brothers.

Stworzyła ona zupełnie inne pedały zatrzaskowe, zwane Egg Beaters, czyli ubijaki do jaj, w Polsce zwane potocznie ubijakami:

Występują oczywiście rożne modele – od tańszych (cięższych) po znacznie droższe (nawet 1600 zł!) wykonane z tytanu, bardzo lekkie i wytrzymałe.

Filozofia jest prostsza niż w Shimano. Konstrukcja jest lżejsza, nie tylko wizualnie, pozwala wpiąc się w pedał aż na 4 stronach pedała (co minimalizuje szansę nie trafienia blokiem w pedał). „Przewiewna” konstrukcja nie zapycha się błotem, jest równocześnie bardzo szczelna.

Oczywiście same bloki także są inne od tych znanych w Shimano:

Nie możemy więc stosowac obu rozwiązań w dwóch rowerach i stosowac tych samych butów, chyba, że będziemy bawic się w każdorazowe przekręcanie bloków.

System Crank Brothers jest generalnie trochę droższy od Shimano – bloki musimy kupic osobno, co podnosi koszt całej inwestycji. Niektórzy narzekają też na zbyt mały punkt podparcia buta, przez co transfer siły pedałowania może byc mniejszy.

Jak to zwykle bywa oba rozwiązania mają swoich zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Do walki stają jeszcze inne firmy, jak chocby Time, ale to już dośc niszowy, niezbyt popularny w Polsce system:

 

Wspomniec należy także o pewnym rozwiązaniu, które może wydatnie pomóc w wejściu w świat pedałów zatrzaskowych. Na rynku spotkac można pedały platformowe, które po jednej stronie mają miejsce na wpięcie się z blokiem SPD, a po drugiej zwykłą platformę:

Dzięki temu możemy np. jeździc w „cywilnych” butach rowerem, który na co dzień wykorzystujemy jako maszynę treningową. Wadą tego typu rozwiązania jest znaczna waga pedałów.

Na koniec jeszcze jedno rozwiązanie, prosto od Shimano:

Plastikowe nakładki, które możemy wpiąc w pedał zgodny z systemem SPD – koszt ok. 50 zł. Niska masa i błyskawiczny montaż to wielkie atuty tego rozwiązania.

 

Polecam wszystkim rowerzystom zgłębienie tematu pedałów zatrzaskowych i spróbowanie tego rozwiązania. Po pierwszych, niepewnych kilometrach każdy szybko przyzwyczai się do SPD, doznając szoku, gdy znów przyjdzie mu pedałowac w zwykłych, miękkich butach, kiedy to stopy bolą od nacisku na pedały, zsuwając się z ich powierzchni w najmniej oczekiwanym momencie!

 

Krzysiek