Niskobudżetowa ochrona stóp przed zimnem - ocieplacze rowerowe - BikeStory.pl

Niskobudżetowa ochrona stóp przed zimnem – ocieplacze rowerowe

zima_na_rowerze

Po długim okresie bez śniegu, kiedy to część z nas przestała już wierzyć w nadejście zimy, w końcu nadeszła – przez wielu rowerzystów znienawidzona – najzimniejsza z pór roku. Sypnęło śniegiem, powiało chłodem, liczba cyklistów na ulicach drastycznie zmalała. Przy ujemnych temperaturach nie ma już żartów – pedałują tylko najtwardsi. Reszta narzeka na chłód i śliskie drogi – do tej grupy zaliczam się także ja. Kilka lat temu jeździłem okrągły rok, bez względu na pogodę. Z wiekiem przybywa chyba rozsądku, przyszedł więc czas aby w tym okresie roku skupić się na treningu pod dachem.

Największą dla mnie dolegliwością podczas jazdy zimą były marznące stopy. Resztę ciała można łatwo zabezpieczyć, poza tym żwawo pedałując, wytwarzamy wystarczająco dużo ciepła, aby ogrzać uda i cały korpus. Cierpią jedynie końcówki – wspomniane stopy i ręce. W przypadku tych drugich pomagają solidne, narciarskie rękawice. Stopy łatwiej zabezpieczyć w przypadku korzystania z tradycyjnych pedałów platformowych i dobrych, zimowych butów. Gorzej mają zwolennicy spd’ów, a zwłaszcza ci z nich, którzy nie mogą pozwolić sobie na kupno dość kosztownych, zimowych odmian rowerowych butów.

i-northwave-zimowe-celsius-arctic-gtx

Solidne buty rowerowe zimowe SPD to wydatek ok. 500-600, czyli tyle, ile kosztują buty z wyższej półki do kręcenia letniego. Spory więc wydatek dla przeciętnego polskiego rowerzysty……

Na szczęście funkcjonuje tańsze rozwiązanie – mniej skuteczne, bo jednak nie nadaje się do użytku w bardzo niskich temperaturach, rzędu -15 czy -20 stopni, ale na „lekki minus” zdecydowanie wystarczy.

Mowa o tzw. ocieplaczach rowerowych, zwanych także ochraniaczami lub protektorami.

i-rogelli-ocieplacze-hydrotec-39-41-m

Idea ocieplaczy jest prosta: jest to twór podobny do skarpety, ale odpowiednio większy, aby można było nałożyć go na but rowerowy. Wykonany jest przeważnie z neoprenu, w wyższych modelach wzmacnianego gumą i wyposażonego w elementy odblaskowe. Z tyłu ocieplacza mamy suwak, pozwalający dopiąć całość na bucie – w podeszwie wycięto otwory na blok oraz elementy podeszwy, dzięki czemu nie tracimy przyczepności podczas chodzenia.

Podobne elementy ubioru spotykamy także latem, ale głównie u zawodowych kolarzy szosowych:

shoe_covers

W kolarskim peletonie mówi się na owiewy – legendy głoszą, że zmniejszają one opory powietrza, w co szczerze mówiąc nigdy nie wierzyłem. Moim zdaniem bardzo służą jako kolejny nośnik reklamowy na ciele kolarza.

Są oczywiście wersje wodoszczelne – używają ich kolarze szykujący się do długotrwałej jazdy w mokrych warunkach…

Wróćmy do zimy.

Ocieplacze zimowe to wydatek rzędu 70-250 zł.

Wszystkie spełnią swoją podstawową funkcję – ochronią stopy przed zimnem poprzez ograniczenie przepływu powietrza, z jakim mamy do czynienia w dobrze wentylowanych letnich butach SPD.  Różnice pomiędzy ocieplaczami wynikają z jakości wykonania, ilości wzmocnień, jakości tylnego suwaka i grubości zastosowanego neoprenu.

Bliżej przyjrzymy się dostępnemu w Bikesalon.pl produktowi włoskiej firmy Nortwave – Endurance Shoecover.

northwave-endurance-shoe-cover

Ocieplacze dostępne są w cenie 139 zł, sprzedawane w rozmiarach S,M, L, XL,XXL – w zależności od rozmiaru buta. Neopren, z jakiego są wykonane, zapewnia ochronę przed wiatrem oraz wodą – choć głównie tą deszczową, gdyż spód ochraniaczy nie jest bardzo zabudowany – znajdziemy tam jedynie sporej wielkości rzep spinający ocieplacz pod butem. Warto odnotować specjalne wzmocnienia z przodu i z tyłu ocieplaczy – tańsze modele często ulegają w tym miejscu przetarciom.

Warto zadbać o wybór dobrego rozmiaru – tylko dobrze przylegający do buta ocieplacz zapewni nam komfort użytkowania i pełną funkcjonalność.

Jakość wykonania raczej nie budzi zastrzeżeń – przeszycia wyglądają porządnie, produkt powinien wytrzymać dwa sezony użytkowania. Elementem nie spotykanym w tańszych modelach jest osłona suwaka – chroniony przez błotem zapewne posłuży nam dłużej.

rower_lód

Jak widać zimowa jazda rowerem nie musi wiązać się z bolesnymi odmrożeniami. Jest wiele, w tym kilka niezbyt drogich, sposobów na ogrzanie ciała. Mimo wszystko pamiętać należy, że każdy z nas inaczej reaguje na skrajne temperatury – największy zmarźluch, czegokolwiek by na siebie nie założył, przy jeździe w temperaturze -5 stopni podda się po 20 minutach. Inny rowerzysta natomiast będzie zdolny jechać w takich warunkach kilka godzin, w letnich butach bez ocieplaczy i cienkiej kurtce.

Warto więc przekonać się, do której grupy należycie. Być może natura wyznaczyła Wam na zimę inne zajęcia sportowe – wszak nie samym rowerem człowiek żyje 🙂