Konserwacja łańcucha - BikeStory.pl

Konserwacja łańcucha

Wielokrotnie zdarza się, że zanim zobaczymy rowerzystę, najpierw go słyszymy, i bynajmniej nie jest to przyjemny dźwięk. Przeważnie jest to donośne piszczenie, pochodzące najczęściej od wołającego o pomoc łańcucha. Zaistnienie takiej sytuacji to ostateczny sygnał do działania z naszej strony – za chwilę dowiemy się, jak zrobić to skutecznie.

Nowy rower kupujemy z nasmarowanym łańcuchem. Prawidłowo nasmarowanym – smar jest wewnątrz, na zewnątrz łańcuch jest raczej suchy i jest to sytuacja idealna. Pierwsze smarowanie powinniśmy wykonać po ok 200-300 km, chyba, że wcześniej przyjdzie nam jeździć w głębokim błocie, bądź intensywnym deszczu – wówczas bezpośrednio po jeździe należy oczyścić, a następnie nasmarować łańcuch.

Czym?

Najbardziej rozpoznawalna na rynku jest amerykańska marka Finish Line, oferująca szereg różnorodnych smarów, przeznaczonych do stosowania w konkretnych warunkach pogodowych.

Finish Line Zielony przeznaczony jest do stosowania w warunkach mokrych – jego konsystencja jest gęstsza, lepiej trzyma się łańcucha, jest trudno zmywalny przez wodę. Wadą tego rozwiązania jest zwiększona lepkość – podczas jazdy w suchych warunkach do łańcucha będzie przyklejał się kurz i pył, zmniejszając płynność pracy napędu. Stosowanie tego smaru wiąże się z koniecznością częstszego mycia łańcucha, warto mieć go jednak pod ręką na wypadek deszczowej pogody.

Finish Line Czerwony przeznaczony jest do stosowania w warunkach normalnych, czyli suchych. Jest rzadki, ale dobrze smaruje łańcuch. Lepkość jest mniejsza, nie paskudzi nam więc łańcucha. Wadą jest dość szybkie wysychanie, trzeba więc znacznie częściej go używać, nawet co 50 -100 km.

Smar ceramiczny, złoty, jest próbą połączenia obu wcześniejszych. Sprawdza się dobrze, choć kurz przykleja się do niego chętnie, ale nie tak chętnie jak do „zielonego”. Ceramiczny jest jednakże znacznie droższy, polecam go więc głównie użytkownikom wyższej klasy napędów.

Ciekawą alternatywą dla Finishline są produkty firmy Weldtite.

Z niższą cenę otrzymujemy dobrej jakości smary, podobnie podzielone wg. warunków pogodowych, w których powinny być stosowane. Buteleczki są wygodne w użytkowaniu, dozują żądaną przez nas ilość smaru, czyli po kropli na każde ogniwo łańcucha. Sporej pojemności buteleczki wystarczą nam na długo – jedna starczy spokojnie na cały sezon smarowania.

Jak smarować?

Łańcuch należy smarować cierpliwie i dokładnie. Stosujemy po kropelce smaru na każde ogniwo łańcucha. Czynność najlepiej wykonać wieczorem, przed planowaną następnego dnia jazdą. Wówczas rankiem kręcimy kilka razy korbą i dokładnie wycieramy nadmiar smaru z łańcucha – dzięki temu nie oblepi się szybko piachem i kurzem.

Oczywiście możemy też smarować bezpośrednio przed jazdą, łańcuch będzie wówczas mokry i lepki i szybko będzie wymagał czyszczenia.

Najlepiej, jak wspomniałem, smarować co 200-300 km, lub koniecznie w przypadku, gdy usłyszymy piszczenie dochodzące z okolic łańcucha.

Oczywiście przed każdym smarowaniem warto łańcuch wyczyścić.

Jak czyścić?

Najlepszym sposobem czyszczenia łańcucha jest wykąpanie go w benzynie ekstrakcyjnej lub nafcie. Najwygodniej jest, gdy mamy łańcuch złączony na spinkę, którą możemy rozpiąć nawet palcami. Rozpięty łańcuch wrzucamy do słoika z benzyną i robimy tzw. shake’a, czyli po prostu trzęsiemy słoikiem. W przypadku bardzo brudnego łańcucha, czynność warto wykonać dwukrotnie. Łańcuch schnie bardzo szybko, już po chwili możemy go montować i smarować.

Oczywiście jeżeli nie chcemy rozpinać łańcucha, możemy użyć specjalnych maszynek.

 

Za kilkadziesiąt złotych nabędziemy urządzenie, które po napełnieniu benzyną ekstrakcyjną staje się użytecznym narzędziem do walki z brudnym łańcuchem. Przepuszczamy łańcuch przez korytko, szczotki czyszczą przestrzenie między ogniwami, jest dobrze. Nic jednak nie zastąpi kąpieli, którą opisałem powyżej.

 

Podsumowując, dbanie o łańcuch jest jedną z ważniejszych czynności serwisowych, które w dodatku możemy wykonać sami. Częste smarowanie wydłuża żywotność całego napędu, a co najważniejsze, znacznie poprawia komfort jazdy i płynność pracy całego roweru. Szanujący się rowerzysta nigdy nie jeździ z piszczącym łańcuchem 🙂

 

Krzysiek