Hamulce tarczowe w rowerach szosowych - BikeStory.pl

Hamulce tarczowe w rowerach szosowych

hamulce tarczowe TrekRowery szosowe od lat kojarzone były przede wszystkim z niską masą, wysokimi prędkościami i, niestety, słabymi hamulcami. Lekkie, wyścigowe rowery na bardzo wąskich oponach można bez większego wysiłku rozpędzić do prędkości ponad 40 km/h i więcej, kłopot pojawia się, gdy zajdzie potrzeba nagłego hamowania. Stosowane dotychczas hamulce szczękowe (konstrukcyjnie zbliżone do znanych z rowerów górskich hamulców typu v-brake) nazywane są często spowalniaczami – trzeba sporego doświadczenia, aby umiejętnie i skutecznie się nimi posługiwać. Jednakże wbrew panującym opiniom hamulce szosowe nie są słabe – krytykom chodzi bardziej o charakterystykę ich pracy. Nie jest problemem zablokowanie koła – wąskie opony mają bardzo małą powierzchnię styku z podłożem, generują więc mały opór toczenia i zdecydowane wciśnięcie klamki hamulcowej szybko spowoduje zatrzymanie koła i niekontrolowany uślizg roweru, a nie o to przecież w skutecznym hamowaniu chodzi. Największymi ich wadami są więc słaba modulacja, czyli niemożność precyzyjnego dawkowania siły hamowania, oraz nieskuteczna praca w mokrych warunkach. Jest jeszcze kilka mniejszej wagi niedociągnięć, dziwi więc fakt, że do dziś to jedyny dopuszczony do profesjonalnego użytku system hamulcowy w rowerach szosowych – mowa oczywiście o przepisach UCI – Międzynarodowej Unii Kolarskiej, które decyduje m.in. jak wyposażone powinny być rowery dopuszczone do oficjalnych zawodów – amator nie musi oczywiście zawracać sobie głowy tego rodzaju wytycznymi. Wspomniane problemy znane były również użytkownikom rowerów górskich – ich rozwiązaniem okazało się wprowadzenie hamulców tarczowych. Naturalnym krokiem było podjęcie prób adaptacji systemu na potrzeby rowerów szosowych. I choć już kilka lat temu udało się skonstruować działające tarczowe hamulce hydrauliczne dla rowerów szosowych, dopiero pod koniec listopada 2015 roku, po długich naradach, licznych testach i doświadczeniach, dość konserwatywna sekcja szosowa UCI zdecydowała, że od początku sezonu 2016 drużyny wchodzące w skład profesjonalnego peletonu będą mogły wykorzystać hamulce tarczowe wedle własnego uznania. Decyzja wzbudziła globalną dyskusję nad zasadnością wprowadzenia tego przepisu. Hamulce tarczowe w rowerze szosowym to oczywiście liczne korzyści, ale nie sposób nie zauważyć kilku istotnych wad. Czy była to więc dobra decyzja?

tarcza hamulcowa

Zalety stosowania hamulców tarczowych

Hamulce tarczowe to przede wszystkim wysoka skuteczność w niemal każdych warunkach atmosferycznych. Nie straszne im woda i niskie temperatury, czyli czynniki, które poważnie osłabiają działanie tradycyjnych hamulców. Tarcze hamulcowe nawiercone są z kilku powodów – dla obniżenia masy, ale także lepszego chłodzenia i właśnie dla lepszego odprowadzania wody – ulewny deszcz nie stanowi więc przeszkody w skutecznym hamowaniu. To także wspomniana modulacja – możliwość bardzo precyzyjnego dawkowania siły hamowania – oczywiście po nabraniu wprawy w operowaniu klamkami hamulcowymi. Dzięki skuteczniejszym hamulcom kolarze mogą zacząć hamowanie później, a więc ich czasy przejazdu powinny się poprawić. Tarczówki są także mniej podatne na przegrzewanie – tradycyjne hamulce podczas długich zjazdów wyraźnie tracą na skuteczności – miękkie, rozgrzane okładziny trące o gorącą obręcz nie zapewniają dostatecznej siły hamowania – tarcze chłodzą się znacznie wydajniej, dzięki czemu siła spowalniająca jest niemal cały czas taka sama, bez względu na długość hamowania. Tarczówki to także możliwość zastosowania lżejszych i jednocześnie bardziej aerodynamicznych obręczy – nie ma potrzeby stosowania grubych, wzmacnianych powierzchni hamujących, które negatywnie wpływają na masę koła. Taka felga wolniej się zużywa, właściwie ucierpieć może jedynie podczas kraksy, co znacznie przedłuża okres jej użytkowania. Wizualnym plusem stosowania hydraulicznych hamulców tarczowych jest także możliwość niemal całkowitego schowania przewodów hydraulicznych wewnątrz ramy – są one mniej wrażliwe na zagięcia i naprężenia niż stalowe linki puszczone wewnątrz tradycyjnych pancerzy, które na dużych zakrzywieniach, mocno wygięte, tracą znacznie na wydajności i precyzji działania. Ostatnią z niepodważalnych zalet, docenianą przez kolarzy MTB, jest możliwość jazdy na skrzywionej, scentrowanej obręczy. Bijąca na boki obręcz wymaga przeważnie rozpięcia szczęk tradycyjnego hamulca, aby w ogóle jazda była możliwa. W przypadku zastosowania tarcz ten problem nie występuje – ograniczeniem jest jedynie poziom skrzywienia obręczy – dopóki mieści się w widelcu, można jechać, przynajmniej teoretycznie.

Na papierze wszystko wygląda idealnie. Z miesiąca na miesiąc przybywa sprawdzonych rozwiązań – gotowych tarczówek do szosy. Powstają specjalnie przygotowane do tego celu ramy, piasty, koła. Klamkomanetki mają zbudowane zbiorniczki na płyn hamulcowy na tyle małe, że z zewnątrz niemal nie da się ich odróżnić od tych tradycyjnych. Testy, w tym te przeprowadzone np. podczas tegorocznego Vuelta a Espana, wypadają znakomicie. Mimo wszystko pomysł budzi wiele kontrowersji, zewsząd słychać głosy sprzeciwu. Skąd bierze się opór środowiska kolarskiego przed tego rodzaju nowinkami?

rower szosowy

Wady stosowania hamulców tarczowych

Najczęściej podnoszonym w dyskusji argumentem na „nie” jest bezpieczeństwo kolarzy. W przypadku kraksy, co zdarza się w kolarstwie szosowym często, fruwające wokół kolarzy koła uzbrojone w ostre tarcze hamulcowe mogą narobić wiele szkód i kłopotów. Podkreśla się także bardziej kłopotliwy i czasochłonny proces wymiany koła – w przypadku tradycyjnych hamulców potrzeba na to kilku sekund, tu trzeba będzie precyzji, a co za tym idzie – cennego czasu. Głośno mówi się także o nierównych szansach w peletonie – nie ma obowiązku stosowania tarczówek, jest jedynie możliwość, co spowoduje, że użytkownicy tradycyjnych hamulców będą mniej sprawnie zwalniać i zatrzymywać się, co może prowadzić do widowiskowych kraks polegających na wjechanie w koło poprzedzającego zawodnika. Często pojawia się także zarzut większych oporów powietrza całego układu, choć testy mówią jedynie o 16% większym oporze, a więc nie są to kolosalne wartości. Ewentualne straty wyrównają się dzięki wspomnianej możliwości późniejszego hamowania na zjazdach. Masa całego zestawu hamulcowego jest oczywiście większa niż w przypadku tradycyjnych „spowalniaczy”, ale różnice także i tu nie są bardzo znaczące. Niestety niektóre elementy roweru muszą zostać dostosowane do nowych rozwiązań, co najczęściej czyni je cięższymi – konieczne są większe piasty, często montowane na grubą oś dla poprawy sztywności. Temu ostatniemu czynnikowi służy także zabieg stosowania większej ilości szprych w kołach tak, aby mogły one poradzić sobie z przeciążeniami generowanymi przez centralnie umieszczony hamulec. Wad związanych z wprowadzaniem nowego rozwiązania jest więc kilka i zdecydowanie nie można przejść obok nich obojętnie.

Kto w tym sporze ma rację? Czy UCI nie podjęła pochopnej decyzji? Pierwotnie przez cały 2016 rok miały trwać, zakrojone na szeroką skalę testy w profesjonalnym peletonie. Nieoczekiwanie zdecydowano oprzeć się na krótkich okresach doświadczalnych z tego sezonu. Czy to wystarczy?

Nie ma obaw co do jakości sprzętu. Szosowe tarczówki są już na rynku wiele lat, produkują je wszyscy uznani producenci, w tym Shimano i Sram. Największe obawy budzą kwestie fair play i poszanowania szosowej tradycji – tu wielu jest zwolenników utrzymania klasycznego rozwiązania. Warto pamiętać, że do podobnych dyskusji dochodziło przy wprowadzaniu elektronicznych przerzutek do zawodowego kolarstwa. Wielu sceptyków zaakceptowało z czasem to dziwaczne rozwiązanie. Jest bardzo prawdopodobne, że tak samo będzie właśnie w przypadku dopuszczenia stosowania hamulców tarczowych w rowerach szosowych. Nie brakuje też głosów, że tego typu zabiegi to prostu czysty marketing, polegający na wdrażaniu nowych, niekoniecznie praktycznych pomysłów jedynie w celu wygenerowania potrzeby u klienta końcowego, który w dobrej wierze zakupi zaoferowaną przez rynek nowość. Ale to już temat na osobną dyskusję. Jedno jest pewne – zmiany są bardzo potrzebne, oby przedstawiona dziś rewolucja wyszła wszystkim na dobre! Czas pokaże – trzymamy kciuki!

  • ArT

    Trzeba by zaktualizować artykuł bo UCI wycofała się po kraksie i urazach z hamulców tarczowych.

    Ale mam pytanie do uczestników Bike Challenge 2016 w Posnaniu i Wrocławiu czy w tych zawodach można uczestniczyć na szosówce z hamulcami tarczowymi ? Nie widzę w regulaminie informacji tylko rozróżnienie grupy szosa i inne.