Hałaśliwy rower - co próbuje nam przekazać? - BikeStory.pl

Hałaśliwy rower – co próbuje nam przekazać?

Jazda rowerem, jak każdym innym pojazdem, generuje szereg różnorakich dźwięków. Część pochodzi z samej maszyny, część wynika wprost z praw fizyki – szum opon toczących się po asfalcie, szum powietrza opływającego rower – te ostatnie są naturalne i nie powinny nas dziwić. Uwagę warto poświęcić odgłosom, jakie generują mechanizmy w rowerze. Nowy, bądź utrzymany w bardzo dobrym stanie jednoślad powinien pracować niemal bezszelestnie. Jeżeli więc naszej jeździe towarzyszą dziwne, inne od naturalnych szumów, dźwięki, warto dobrze wsłuchać się w tą „melodię” – odpowiednio interpretując sygnały wydawane przez rower jesteśmy w stanie bardzo trafnie zdiagnozować usterki, jakie dotknęły nasz ulubiony środek lokomocji. Zapraszam na krótki przewodnik po rowerowej mowie!

Jak wspomniałem – pomijamy odgłosy, jakie towarzyszą jeździe i są wynikiem oddziaływania roweru na środowisko. Nie unikniemy szumu opon trących o podłoże. Jego natężenie jest oczywiście zależne od ukształtowania bieżnika, szerokości opony i rodzaju podłoża, po jakim toczy się koło. Szum towarzyszy nawet kolarzom szosowym, sunącym po gładkim asfalcie na wąskich oponach pozbawionych bieżnika. Będzie szumiało i już 🙂 Podobnie szumi powietrze owiewające nas w trakcie jazdy – załamuje się na kasku, trzepocze naszymi ubraniami – fizyka w czystym wydaniu! Taki szum potrafi być bardzo przyjemny dla ucha i większość rowerzystów zdecydowanie go lubi!

Inne dźwięki, którymi nie powinniśmy zawracać sobie głowy, to bardzo delikatne „terkotanie” napędu podczas pedałowania. Mam na myśli jednostajny, cichy dźwięk wydawany przez łańcuch – nawet najlepiej nasmarowany, pozostaje metalową konstrukcją trącą o metalowe zębatki, co, nie oszukujmy się, w otwartym środowisku nie może pozostać absolutnie ciche. Podobnie z hamulcami – cichy szum przy hamowaniu jest jak najbardziej na miejscu.

Zacząć trzeba od pokreślenia bardzo ważnego faktu – rower, jako zwarta konstrukcja, oparta na ramie zbudowanej z pustych wewnątrz rur, bardzo dobrze przenosi dźwięki – powoduje to, że często bardzo trudno jest precyzyjnie zlokalizować źródło hałasu – przykładem niech będzie moja ostatnia przygodą z karbonową szosą – po wymianie kół zaczęła trzeszczeć przy mocniejszym pedałowaniu, głównie na podjazdach. Trzaski dochodziły głównie z okolic supportu, wydawało się, że to ich oczywiste źródło. Po dokładnym zbadaniu tych okolic, dokręceniu supportu, kontroli łożysk, podmienienia pedałów na inne, kontroli tylnej piasty, naciągu szprych w obu kołach – co nie przyniosło poprawy – zacząłem podejrzewać stery! Jeden z serwisów rowerowych usunął przyczynę w 30 sekund – wystarczyło wymienić zacisk przedniego koła na mocniejszy! Założony przeze mnie Ultralight Boplight okazał się za słabo spinać całość – dlatego pojawiły się trzaski! Po zamontowaniu zacisku oferowanego seryjnie z kołami szosa ponownie przemieszcza się niemal bezszelestnie! Także pamiętajcie o tym przypadku, poszukując usterek w swoich rumakach 🙂

Większość dźwięków trudno początkowo umiejscowić, ale są takie, które jednoznacznie wskazują na problemy z danym elementem. Dość charakterystyczne są dźwięki płynące z kół – ich rozpoznawalności służy także cykliczność – dźwięki powtarzające się w równych odstępach, skracających się wraz z przyśpieszaniem, sugerują problemy z kołami.

Delikatnie, metaliczne dźwięki, niekoniecznie cykliczne, sugerują zerknięcie na szprychy – mogły się poluzować, wymagają dociągnięcia. Wyraźny, głośny szum dochodzący z piast oznacza zapewne konieczność wymiany łożysk w piaście, jeżeli dobiega z tylnego koła – może także sugerować wyrobienie się łożysk w bębenku – wydaje on wówczas wyraźny metaliczny dźwięk, słyszalny w chwilach, gdy koło się toczy, a my nie pedałujemy.

Wszelkie drobne stuki, powtarzające się cyklicznie, mogą podpowiadać uszkodzenie opon – być może jedziemy z wbitym w gumę kolcem, gwoździem, kawałkiem szkła? Na oponach niższej jakości często powstają wybrzuszenia, które wpływają na jakość jej toczenia się.

Kolejną łatwą w interpretacji grupą dźwięków są hałasy dochodzące z okolic napędu. Na pierwszy ogień coś, czego nigdy nie zrozumiem – piszczący łańcuch. Rozumiem, że może trochę piszczeć w rowerze zjeżdżającym wieczorem z wymagającej, błotnej trasy – nie zawsze mamy przy sobie smar. Ale częsta sytuacja, kiedy to w mieście najpierw słyszymy rower, a długo potem widzimy, nie powinna mieć miejsca. Dobrze nasmarowany napęd to podstawa – piszczący, suchy łańcuch dużo szybciej zużywa sam siebie jak i resztę napędu, a przy okazji doprowadza do furii otoczenie! Unikajmy takich sytuacji jak ognia!

(www.polskanarowery.pl)

Nasmarowany łańcuch może także pracować głośno – jednostajne terkotanie oznacza jazdę na złych przełożeniach, na tzw. przekosie, kiedy to, w wyniku nieumiejętnego posługiwania się przerzutkami, ustawimy łańcuch na skrajnych, przeciwległych zębatkach na korbie i kasecie – nienaturalnie wygięty łańcuch domaga się jak najszybszej zmiany przełożenia `na właściwe. Podobną sytuację sugeruje także metaliczne tarcie dochodzące z okolic przedniej przerzutki – łańcuch obcierający o wózek przerzutki oznacza jazdę na przekosie, albo po prostu konieczność wyregulowania samej przerzutki.

Piszczeć potrafią także hamulce – zarówno v-brake jak i tarczowe. Z reguły sugeruje to konieczność zajrzenia do okładzin hamulcowych – być może wymagają oszlifowania powierzchni hamującej – zabrudzona, powoduje piszczenie. W przypadku tarcz warto także im zafundować lekkie przeszlifowanie – pozbędziemy się hałasów i zwiększymy siłę hamowania.

(www.wrower.pl)

Pozostałe, możliwe do wychwycenia, niepokojące dźwięki wydobywające się z roweru nazwałbym ogólnie trzaskami – trzeszczenie i skrzypienie ma przeważnie swoje źródło w niedokręconych połączeniach śrubowych lub miejscach zachodzenia na siebie poszczególnych elementów roweru. Trzeszczenie często nasila się wraz ze wzrostem sił oddziałujących na rower – na podjazdach, podczas mocnego pedałowania, podczas skoków i tym podobnych. Jak wspomniałem wcześnie, źródło trzasków trudno często zlokalizować. Jeżeli więc spotkacie się z tego rodzaju dźwiękami, sprawdźcie następujące elementy:

– zaciski kół – czy są mocno zamknięte

– połączenie sztyca – siodełko – dobrze dokręcić śruby

– śruby w mostku przy połączeniu z kierownicą – dobrze dokręcić

Te drobne niedociągnięcia potrafią naprawdę głośno hałasować, działając rowerzyście mocno na nerwy!

Głuche, dość głośne stuki, połączone z wyczuwalnym luzem na rurze sterowej, sugerują wprost konieczność dokręcenia śruby sterowej – za słabo wkręcona powoduje przemieszczanie się rury sterowej wewnątrz główki ramy.

Łatwe w interpretacji i lokalizacji są trzaski dochodzące z okolic osi supportu – jeżeli wyraźnie nasilają się przy naciskaniu na pedał, najpewniej konieczna jest wymiana wkładu supportu lub zewnętrznych łożysk osi w przypadku wyższych grup osprzętowych.

Jak widać, a właściwie słychać – warto wsłuchiwać się w rower – jeżeli nauczymy się lokalizować dzięki temu, często bardzo proste w usunięciu – usterki i niedociągnięcia, zaoszczędzimy sporo czasu i pieniędzy na niepotrzebnych przeglądach w serwisach rowerowych, a także lepiej poznamy nasze dwa kółka. Jeżeli jednak nie dajecie sobie rady z niektórymi oznakami zużycia, nie ma sensu na siłę ich poszukiwać, rozkręcając cały rower na części – jeżeli usterka nie jest poważna, serwis nie skasuje dużej kwoty za jej usunięcie, a na pewno szybciej upora się z lokalizacją problemu.

Jeżeli macie jakieś ciekawe doświadczenia związane z nasłuchiwaniem swoich rowerów – chętnie zapoznamy się z nimi! Piszcie śmiało!

Bezawaryjnej jazdy!

Odwiedź nasz profil na Facebooku!