Praktyczny test Garmin Edge 800-zalety i wady okiem rowerzysty-amatora

Garmin Edge 800 – test

Garmin to jedna z bardziej rozpoznawalnych marek zajmujących się produkcją wszelkiej maści urządzeń nawigacyjnych GPS. Oprócz typowo samochodowych urządzeń firma produkuje całą gamę urządzeń skierowanych do ludzi aktywnych – miłośników sportów samochodowych, turystyki górskiej, biegaczy, pływaków czy rowerzystów. Każda z dziedzin ma dedykowane sobie urządzenia – od podstawowych po bardzo zaawansowane. Oferta skierowana przede wszystkim do rowerzystów obejmuje kilka urządzeń z serii Edge. Dziś przedstawię swoje wrażenia z kilku już lat użytkowania popularnego Garmin Edge 800 – urządzenia, które łączy w sobie funkcję licznika rowerowego, urządzenia treningowego i nawigacyjnego.

Dane techniczne urządzenia można bez problemu znaleźć na stronie producenta. W tekście chciałbym opisać, jak urządzenie spisuje się w praktyce, w codziennym, amatorskim użytkowaniu. Nie trenuję profesjonalnie, jeżdżę dla siebie, dla podtrzymania formy i kondycji, nie mam wyznaczonych konkretnych celów, staram się, aby każdy kolejny sezon nie był wyraźnie gorszy od poprzedniego. Obecnie jeżdżę niemal w 100 % na rowerze szosowym, wcześniej było jeszcze miejsce dla górala, ale z braku czasu i przyczyn zdrowotnych poszedł w odstawkę. Garmina Edge 800 zakupiłem we wrześniu 2011 i od tej pory stale z niego korzystam – przejechał ze mną ok. 25 tysięcy kilometrów – miał więc okazję się wykazać. Od początku korzystam z pełnego zestawu, w skład którego wchodzi także czujnik tętna i czujnik kadencji/prędkości. Wszystko do dziś działa prawidłowo – zapraszam do recenzji.

Garmin Edge 800 posiada mnóstwo funkcji. Amatorsko trudno wykorzystać choćby połowę. U mnie pełnił przede wszystkim funkcję zaawansowanego licznika – wyświetla prędkość na podstawie sygnału satelitarnego lub, jak zwykły licznik, odczytuje ją dzięki magnesowi na szprysze w tylnym kole (dane zbiera urządzenie, które montuje się na tylnych widełkach ramy po stronie korby, rejestruje także ilość obrotów korbą, czyli kadencję – magnes mocowany do ramienia korby).  Oferuje oczywiście pełen pakiet danych: prędkość bieżąca, średnia, maksymalna – co nam się wymarzy. Pokazuje dystans bieżącej wycieczki, całkowity przebieg urządzenia, dystans do wyznaczonego celu itp. Ma wszystko, co mieć powinien dobry licznik i, co ważne, zlicza wszystko bardzo precyzyjnie.

Poza licznikiem, wykorzystuję do jako rejestrator trasy. Garmin zapisuje ślad wycieczki, oraz wszystkie dane z jej przebiegu, które możemy zapisać w pamięci wewnętrznej lub na karcie microSD, którą musimy dokupić osobno (4GB wystarczy na mapy i dane z wycieczek). Zapisaną trasę możemy wrzucić na stronę GarminConnect i poddać ją dokładnej analizie, pokazać innym użytkownikom itd. To wielkie centrum zrzeszające użytkowników Garmina, gdzie każdy chwali się swoimi osiągami. Na stronie możemy także zaplanować trasy i wgrać je do urządzenia, które później jak po sznurku poprowadzi nas wyznaczonymi ścieżkami. Oferuje także zaawansowane opcje planowania treningu w oparciu np. o strefy tętna. Nie korzystałem w tej opcji także nie będę się wypowiadał. Ważne, że jest, wiem, że działa i wielu rowerzystom bardzo się przydaje.

Opcja treningowa – dzięki bardzo komfortowemu paskowi do pomiaru tętna (praktycznie nie czuć go na ciele podczas jazdy) mamy opcję pomiaru tętna. Urządzenie pokazuje tętno bieżące, tętno średnie, a także procentowo ile z naszego tętna maksymalnego wykorzystujemy w danym momencie. Możemy także wpisać strefy tętna – poszczególne progi, o przekraczaniu których urządzenie informować nas będzie sygnałem dźwiękowym. Osoby zainteresowane treningiem na podstawie stref tętna powinny przede wszystkim udać się na test wydolnościowy, dzięki któremu poznają swoje tętno maksymalne oraz progi poszczególnych stref. Ja do tej pory takiego testu nie miałem, bazuję więc na odczycie bieżącego tętna. Po kilku latach jazdy wiem już jakie tętno mam przy spokojnej jeździe, a jakie przy mocniejszej. Taka wiedza daje już porządną dawkę motywacji – stale przyglądając się wartości tętna wiem na przykład, że w danym momencie się obijam, nie daję z siebie dużo, pomimo iż np. jadę szybko (wiatr w plecy). Jeżeli tętno mam na poziomie 135 uderzeń to wysiłek jest raczej umiarkowany. Szybkie zrzucenie biegu na cięższy i od razy widać skok o kilka uderzeń. Po przekroczeniu 140 uderzeń wiem, że jadę mocniej niż spokojnie. Po kilku tygodniach wprawy okazuje się, że częściej patrzymy na wartość tętna niż na bieżącą prędkość – to tętno pokazuje, czy jedziemy właściwie! Garmin pokazuje tętno precyzyjnie, do tej pory raz były z tym problemy – wyświetlane tętno było stanowczo za niskie – okazało się, jak podejrzewałem, że przyczyną jest słaba bateria w opasce – montaż nowej baterii CR2032 załatwił sprawę. Jedna bateria na ponad 3 lata użytkowania to bardzo dobry wynik (bateria jest też w czujniku kadencji/prędkości i także wymieniałem ją raz – objawem było zniknięcie danych dotyczących kadencji z wyświetlacza Garmina). Jako pulsometr działa bez zarzutu! Bardzo przydatną wartością jest odczyt prędkości kręcenia pedałami – urządzenie pokazuję kadencję bieżącą oraz średnią i maksymalną. Nie od dziś wiadomo, że w przypadku kolarzy szosowych najlepiej jechać z kadencją na poziomie 90-100 obrotów, wówczas mamy największą wydajność względem siły wkładanej w pedałowanie. Stałe monitorowanie tej wartości pozwala jechać po prostu efektywniej i precyzyjniej dobierać przełożenie do warunków panujących na drodze.

Trzecią wykorzystywaną przeze mnie funkcją jest nawigacja. To jest cecha, która różni model Edge 800 od Edge 500, który jest bardzo popularny w Polsce. Edge 800 posiada duży, kolorowy wyświetlacz, o niezbyt wysokiej rozdzielczości, ale w zupełności wystarczającej do korzystania z mapy. Wspomniana karta microSD służy właśnie do zapisania na niej pliku z mapą. Standardowo Garmin ma wgraną niezbyt szczegółową mapę Europy, a te kupione w polskiej dystrybucji dostarczane są z mapą topograficzną Polski, która uwzględnia większość polnych ścieżek i leśnych duktów – można się bardzo miło zaskoczyć, z jakich opresji może nas wyprowadzić. Na rynku mamy ogromny wybór map różnych producentów – sam Garmin oferuje mapy topograficzne większości państw, ale są to dość drogie dodatki, rzędu kilkuset złotych. Przybywa na szczęście firm, w tym także polskich, które oferują mapy znacznie taniej lub wręcz za darmo – wystarczy trochę poszukać. Początkowo nie wykorzystywałem map, ale z czasem, kiedy znacznie częściej zacząłem bywać w nieznanym terenie, okazały się być bardzo przydatnymi. Przed wyprawą do Włoch zaopatrzyłem się w szczegółową mapę tego kraju i, ku mojemu zdziwieniu, na ekranie Garmina mogłem znaleźć naprawdę malutkie uliczki w wysoko położonych wioskach, o których wydawać by się mogło, świat dawno już zapomniał. Funkcję nawigacji do wyznaczonego punktu, pokazywania dystansu do wskazanych miejsc potrafią wybawić ze sporych opresji. Osoby jeżdżące dużo poza miejscem zamieszkania docenią tę funkcjonalność!

To właściwie wszystko, do czego potrzebny jest mi obecnie Garmin Edge 800. W opisanych wyżej czynnościach spisuje się znakomicie – kilka razy zawiesił się, ale wystarczy wyłączyć i włączyć urządzenie i wszystko wraca do normy – nie tracimy przy tym dotychczas zapisanych danych. Raz zdarzyło się, że nie chciał się uruchomić – wystarczył telefon pod numer podany na stronie Garmina jako centrum pomocy i szybko wskazano mi sposób rozwiązania problemu – potrzebny był twardy reset – wciśnięcie określonej sekwencji przycisków. Wsparcie Garmin Polska jest więc bardzo dobre – kiedy urządzenie poważniej odmówi współpracy, jest wymieniane na nowe. Między innymi to powoduje, że dość spory wydatek, jaki musimy ponieść – obecnie ok. 1600 zł za wersję z czujnikami – zwraca się w postaci bezproblemowej, wieloletniej pracy.

Prawidłowo zamontowany czujnik kadencji/prędkości

Mocowanie, choć proste w budowie, nie zawiodło – nigdy nie zerwałem żadnej gumki, używam tego samego zestawu, a kilka zapasowych czeka nieużywane w pudełku. Urządzenie dobrze pracuje w każdym warunkach – temperaturach bardzo wysokich i ujemnych, w deszczu nie ma problemu z dotykowym ekranem, który bez problemu obsłużymy w rękawiczkach. Bateria trzyma długo – spokojnie 10-12 godzin, o ile oczywiście nie korzystamy cały czas z podświetlenia ekranu. Jeżeli planujemy dłuższe wycieczki zawsze warto mieć przy sobie powerbank – czyli przenośny akumulatorek do podładowywania telefonu czy właśnie Garmina. Wszystko brzmi może jak artykuł sponsorowany, ale takim nie jest – to szczere doświadczenia zadowolonego użytkownika.

Gniazdo USB i slot na kartę microSD są dobrze schowane pod gumowymi osłonkami

Na rynku nie brakuje oczywiście konkurencyjnych urządzeń oferujących podobne funkcje w niższej cenie, ale dla mnie jakość i renoma marki Garmin jest wystarczająca, aby na chwilę nadszarpnąć budżet i zainwestować w, nie oszukujmy się drogie jak na nasze warunki, urządzenie. Wszystkich, których zachęciłem do kupna zalecam pośpiech – model Edge 800 nie jest już produkowany, aktualnie ma swoich następców w postaci Edge 810 oraz Edg1000 – kosztują one jednak dużo więcej, a dodatkowe funkcje, które oferują, niekoniecznie przydadzą się amatorom. Z nowości warto wspomnieć jeszcze o modelu Edge Touring – to wzorowane na Edge 800 urządzenie służy głównie do nawigacji, w podstawowej wersji nie współpracuje z czujnikiem tętna, robi to wersja Touring+. Korzystniejsza cena – ok. 1000 zł – zapewnia dobrą alternatywę dla pasjonatów rowerowej turystyki, dla których orientacja w terenie jest ważniejsza niż wydajny i przemyślany trening.

W razie jakichkolwiek pytań dotyczących urządzenia zachęcam do zadawania ich w komentarzach!

Do dyskusji zapraszam także na forumrowerowe.pro !