BikeSalon.pl kolarsko nad Gardą - relacja - BikeStory.pl

BikeSalon.pl kolarsko nad Gardą – relacja

Za oknem już jesień. Gorący październik przedłużył nam sezon, ale pewne było, że w końcu zrobi się zimno i nieprzyjemnie. Sporo z Was pewnie odstawiło już rower na rzecz innych sportów, reszta, solidnie ubrana, pedałuje dalej. Wszystkim przyda się ciepłe wspomnienie włoskiego słońca, jakie podsmażało nas w czerwcu tego roku podczas wycieczki do kolarskiego raju – kręciliśmy wokół Jeziora Garda. Zapraszam na zapowiadaną dłuższą relację z wypadu.

P6061507

Pomysł na wycieczkę do kolarskiego raju, za jaki uchodzą okolice Jeziora Garda, zrodził się w naszych głowach dość późno, bo w okolicy marca. Zbieranie chętnych osób nie trwało długo – na wyjazd zdecydowało się 6 osób.

Bez większych problemów udało znaleźć się miejscówkę do zamieszkania – spory apartament z miejscowości Tignale zupełnie nas zadowalał, kusząc głównie ceną – 3000 zł za 10 noclegów do podziału na 6 osób to koszty bardzo niskie – w sezonie wakacyjnym kwatery w polskich kurortach kosztują często znacznie więcej.

Wycieczka odbyła się w dniach 9 – 18 czerwca. Jechaliśmy na 2 samochody – w podziale 4+2, tylko dlatego, że drugi samochód nie miał bagażnika dachowego i rowery dwójki pasażerów jechały po prostu w środku.

Właśnie sama podróż była największą niedogodnością, także finansową. Do przejechania było 1500 km. Droga prosta, głównie płatnymi autostradami (jechaliśmy przez Berlin, Monachium, Austrię) , przez to bardzo monotonna i usypiająca. Na szczęście 3 osoby z prawem jazdy zapewniły ciągłość jazdy i po 20 godzinach byliśmy na miejscu.

GOPR1978

P6091644

Kwatera okazała się doskonała. Wystarczająco duża, aby pomieścić w środku 6 osób i 6 rowerów. Jedyne, co nas zdziwiło, to jej umiejscowienie – od brzegu samej Gardy dzieliło nas 10 km dość stromego zjazdu po ciekawej, krętej drodze. Oznaczało to jedno – prawie każdą wycieczkę będziemy kończyli męczącą wspinaczką do domu – jak się okazało podjechanie górki zajmowało ok. 45 minut, za trzecim razem poszło już gładko, także przestaliśmy zwracać na to uwagę. Wyjaśniło się, skąd wzięła się niska cena kwatery 🙂

Nie czas i miejsce opisywać każdy dzień z osobna. Działo się dużo, jeździliśmy prawie codziennie – dzień wolnego w środku wyjazdy przeznaczyliśmy na samochodową wycieczkę do pobliskiej Verony i zrobienie sobie fotki pod balkonem Julii.

P6121757

W trakcie 9-ciu wypadów zaliczyliśmy niemal wszystkie dobre trasy w okolicy, w tym jedną pełną pętlę wokół Gardy – 180 km. Było wszystko – krew, pot i łzy, śnieg, gigantyczna ulewa drugiego dnia i powrót 40 km w deszczu przy 8 st. temperatury. Poza jednym wybrykiem pogoda była idealna. Wypad zakończył się dla mnie nabiciem 850 km i 15 km przewyższeń, a więc górek było sporo, co wyraźnie odbiło się na naszej formie i kształcie łydek – druga połowa sezonu to był tylko spacerek. Poniżej kilka ciekawszych zdjęć – mam nadzieję, że zachęcą Was do wyjazdu z Polski w celu poszukiwania nowych rowerowych wrażeń 🙂

GOPR1993

GOPR2121

Pierwsze, co nas urzekło – tunele, tuneliki. Całe mnóstwo. W miastach i poza nimi. Krótki i naprawdę długie, większość po prostu wykuta w skale. Niesamowite!

GOPR2908

Na trasie na brakowało urokliwych włoskich miasteczek. Wąskie uliczki mają niesamowity klimat!

GOPR2020

GOPR2113

GOPR2161

GOPR2356

GOPR3349

GOPR2386

GOPR2428

GOPR2438

GOPR2738

GOPR2849

GOPR2930

GOPR3134

GOPR3189

GOPR3193

GOPR3239

GOPR3343

Jak widać krajobrazy były przepiękne. Ta garstka zdjęć oddaje różnorodność terenu, jaką spotkamy w okolicy Gardy. Każda wycieczka liczyła średnio po 100 km – takie przebiegi pozwoliły skutecznie zwiedzić całą okolicę.

GOPR3252

Po długiej wspinaczce na Monte Baldo naszym oczom ukazał się śnieg 🙂 Temperatura powietrza 20 stopni (15 mniej niż na dole) ale czapa śnieżna miała się bardzo dobrze.

GOPR3279

GOPR3302

Zjeżdżając z Monte Baldo całkiem przypadkiem trafiliśmy na Punta Valeno – jeden z najtrudniejszych podjazdów Europy. Na bardzo krętym, 9km odcinku, pokonujemy prawie 1 km w pionie. Nam trafiła się jazda w dół – na zdjęciach nie da się oddać nachylenia, ale ledwo można było utrzymać zaciśnięte klamki hamulcowe. Słabe hamulce szosowe ledwo dawały radę spowalniać nas przed ciągłymi nawrotami. Niesamowite miejsce – niestety z racji sporej ilości km w nogach tego dnia postanowiliśmy nie podjeżdżać górki, zostawiając ją sobie na kolejną wizytę we włoszech 🙂

GOPR2131

Oczywiście wielokrotnie ulegaliśmy pokusie spróbowania słynnych, włoskich lodów. Potwierdzamy – są naprawdę niesamowite!

P6161863

P6161875

P6161889

P6161902

P6161846

Wycieczkę na pewno zapamiętamy do końca życia i mamy nadzieję wrócić jeszcze w te rejony. Koszty wyprawy nie były duże i można je spokojnie porównać z porządnymi wakacjami w Polsce. Przemyśleć można jedynie kwestię dojazdu – wyszło nam wyszło po ok. 800 zł od osoby za przejazd w obie strony, co stanowiło spory udział w ogólnych kosztach. Wynik do poprawienia przy bardziej ekonomicznym samochodzie, choć różnice nie będą wielkie – z czterema rowerami na dachu spalanie zawsze będzie duże.

Życzymy Wam wielu podobnych wypadów!